Wyobraź sobie, że wysyłasz zdjęcie swojego dziecka na plaży babci przez Messengera. Algorytm w centrali Mety skanuje ten obraz, porównuje go z bazą danych, a potem — bez Twojej wiedzy — może wysłać zgłoszenie do organów ścigania. Brzmi jak dystopia? To już się dzieje, a Chat Control UE inwigilacja właśnie przeszła kolejny, najbardziej kontrowersyjny etap w swojej historii. 9 lipca 2026 roku Parlament Europejski — ten sam, który jeszcze w marcu odrzucił przedłużenie tego mechanizmu — przyjął go ponownie, tylnymi drzwiami, dzięki luce proceduralnej. Nikt Cię o zdanie nie pytał.
Spis treści
Tabela: Chat Control w pigułce
| Element | Szczegóły |
|---|---|
| Podstawa prawna | Regulation (EU) 2021/1232 (Chat Control 1.0), derogacja od dyrektywy ePrivacy |
| Data wejścia w życie 1.0 | 14 lipca 2021 |
| Propozycja stała (CSAR / 2.0) | COM(2022) 209, przedstawiona 11 maja 2022 przez Ylvę Johansson |
| Odrzucenie przez PE | 26 marca 2026 (311 przeciw, 228 za) |
| Wygaśnięcie 1.0 | 3/4 kwietnia 2026 |
| Przywrócenie przez Metsolę | Czerwiec 2026 |
| Głosowanie o trybie pilnym | 7 lipca 2026 (331–304) |
| Głosowanie finalne | 9 lipca 2026 — 314 za odrzuceniem, 276 przeciw, przy wymaganych 361 głosach |
| Obowiązywanie 1.0 | Do 3 kwietnia 2028 |
| Kluczowy wyjątek | Usługi z szyfrowaniem end-to-end (E2EE) — poprawka Renew |
Chat Control UE inwigilacja: czym jest i jak do tego doszliśmy
Historia zaczyna się 14 lipca 2021 roku, gdy Unia Europejska przyjęła Regulation (EU) 2021/1232 — tymczasową derogację od art. 5 i 6 dyrektywy ePrivacy z 2002 roku. W praktyce oznaczało to jedno: firmy technologiczne dostały zielone światło, by dobrowolnie skanować prywatne wiadomości swoich użytkowników w poszukiwaniu materiałów przedstawiających seksualne wykorzystywanie dzieci (CSAM), i to bez zgody sądu ani samego użytkownika.
Rok później, 11 maja 2022, komisarz Ylva Johansson przedstawiła propozycję znacznie dalej idącą — COM(2022) 209, nazywaną Chat Control 2.0 albo CSAR (Child Sexual Abuse Regulation). Ta wersja miała już nie być dobrowolna. Miała stać się obowiązkiem dla wszystkich dostawców komunikacji, łącznie z tymi, którzy oferują szyfrowanie end-to-end.
Cel — ochrona dzieci — jest szczytny. Problem w tym, że mechanizm zaprojektowany do jego realizacji traktuje każdego obywatela UE jako potencjalnego przestępcę, zanim popełni jakikolwiek czyn.
Od tego momentu zaczyna się polityczna gra w kotka i myszkę, która trwa do dziś. Mechanizm inwigilacji komunikacji to nie jedyne narzędzie kontroli budowane w Unii na fundamencie “bezpieczeństwa” — podobny wzorzec opisywałem już przy okazji cyfrowego ID i inwigilacji w ramach eIDAS, gdzie infrastruktura budowana pod pretekstem wygody i ochrony miała bardzo podobną trajektorię rozrostu uprawnień.
Marzec 2026: Parlament mówi „nie” — a potem wraca tylnymi drzwiami
26 marca 2026 roku Parlament Europejski odrzucił przedłużenie derogacji stosunkiem głosów 311 do 228. To był moment, w którym wielu z nas odetchnęło z ulgą. Wydawało się, że demokratyczny proces zadziałał — europosłowie usłyszeli argumenty organizacji broniących prywatności i powiedzieli stop.
Regulacja wygasła 3 i 4 kwietnia 2026 roku. Przez kilka miesięcy Chat Control 1.0 formalnie nie obowiązywał. A potem, pod koniec czerwca 2026, przewodnicząca Parlamentu Roberta Metsola przywróciła sprawę do agendy, kierując ją do Rady i ostrzegając przed rzekomą „luką w ochronie dzieci”.
To był punkt zwrotny, który wielu prawników i aktywistów nazywa wprost obejściem woli Parlamentu. Rada przyjęła swoje stanowisko 2 lipca 2026 — dokładnie 90 dni po marcowym odrzuceniu — przyjmując pierwotny, nieokrojony tekst Komisji jako swoje stanowisko drugiego czytania. Ten pojedynczy krok proceduralny zmienił całą legislacyjną arytmetykę. 7 lipca 2026 Parlament zatwierdził procedurę pilną głosami 331 do 304 (przy 11 wstrzymujących się). Dwa dni później, 9 lipca 2026, doszło do głosowania, które zdecydowało o wszystkim.
Jak matematyka głosów zadziałała przeciwko obywatelom
To, co wydarzyło się 9 lipca, jest lekcją z zakresu proceduralnej inżynierii. Parlament głosował nad odrzuceniem propozycji Rady. Wynik: 314 głosów za odrzuceniem, 276 przeciw, 17 wstrzymujących się. Gdyby liczyła się zwykła większość, propozycja upadłaby.
Ale zgodnie z procedurą drugiego czytania, do odrzucenia potrzebna była bezwzględna większość wszystkich 720 mandatów — czyli 361 głosów. Zabrakło 47 głosów. W efekcie regulacja, mimo że więcej europosłów głosowało za jej odrzuceniem niż za jej utrzymaniem, została automatycznie przyjęta.
To nie jest kompromis wypracowany w debacie demokratycznej. To jest próg proceduralny, który sprawił, że mniejszość zdecydowała o losie prywatności setek milionów Europejczyków.
Portal fightchatcontrol.eu, który śledzi całą procedurę krok po kroku, dokumentuje ten mechanizm bardzo szczegółowo — warto tam zajrzeć, jeśli chcesz zobaczyć surowe liczby: fightchatcontrol.eu/chat-control-overview.

Jedna poprawka, która brzmi lepiej niż jest
W trakcie lipcowego głosowania grupa Renew przeforsowała poprawkę wyłączającą z zakresu regulacji usługi stosujące szyfrowanie end-to-end. Na pierwszy rzut oka to dobra wiadomość — Signal, WhatsApp i podobne komunikatory miałyby zostać poza zasięgiem skanowania.
Problem w tym, że ta poprawka dotyczy wyłącznie wersji 1.0, obowiązującej teraz do 3 kwietnia 2028 roku. Co więcej, ponieważ Parlament nie tylko głosował nad odrzuceniem, ale też przyjął poprawki do tekstu Rady, cała procedura wraca teraz do Rady, która ma około trzech miesięcy (mniej więcej do 9 października 2026) na zaakceptowanie lub odrzucenie poprawki o wyjątku dla E2EE. Dopiero akceptacja przez Radę formalnie domyka sprawę wyjątku szyfrowanego. Negocjacje nad stałą wersją, czyli Chat Control 2.0 (CSAR), toczą się równolegle i wcale nie są zakończone. Kolejne rundy trilogue odbyły się 9 grudnia 2025, 26 lutego, 16 kwietnia, 11 maja i 29 czerwca 2026 — i za każdym razem strony nie doszły do porozumienia.
Jak zauważa Electronic Frontier Foundation, propozycja CSAR bywa nazywana „zombie proposal” — wraca uparcie, mimo kolejnych pogrzebów. Wyłączenie E2EE z wersji tymczasowej może zostać w każdej chwili odrzucone przez Radę przy renegocjacji wersji stałej. Więcej szczegółów w analizie EFF: eff.org/deeplinks/2025/12/after-years-controversy.

Liczby, które powinny Cię zaniepokoić
Zwolennicy Chat Control lubią mówić o milionach zgłoszeń jako o dowodzie skuteczności. W samym drugim kwartale 2023 roku Meta zgłosiła do amerykańskiego centrum NCMEC ponad 3,6 miliona przypadków udostępnianych lub ponownie udostępnianych zdjęć i filmów zawierających CSAM — to jednak liczba globalna, obejmująca wszystkich użytkowników Facebooka i Instagrama na świecie, a nie wyłącznie mieszkańców UE. Meta nie publikuje osobnego, wydzielonego wolumenu zgłoszeń dotyczących wyłącznie unijnych użytkowników, więc każda “unijna” wersja tej liczby krążąca w mediach to w najlepszym razie szacunek.
Znacznie bardziej wiarygodny obraz skuteczności daje niemiecka policja federalna (BKA), która publikuje własne, krajowe dane. Według jej raportu za 2024 rok, z 205 728 zgłoszeń przekazanych przez NCMEC aż 99 375, czyli 48,3%, okazało się nieistotnych kryminalnie — to wzrost względem 2023 roku, gdy fałszywych trafień było 90 950. Patrick Breyer, były poseł do Parlamentu Europejskiego i jeden z najbardziej dociekliwych krytyków systemu, dodaje na podstawie tych samych danych, że około 40% śledztw wszczynanych w wyniku takich zgłoszeń dotyczy samych nieletnich — a nie sprawców — oraz że około 99% zgłoszeń od Mety dotyczy materiału już wcześniej znanego organom ścigania, co niewiele wnosi do wykrywania aktywnego, trwającego wykorzystywania.
Skala fałszywych trafień na poziomie blisko połowy wszystkich zgłoszeń to nie jest margines błędu. To dowód na to, że masowe skanowanie w obecnej formie jest narzędziem tępym, a nie precyzyjnym.
Serwis Breyera dokumentuje te dane bardzo szczegółowo — warto tam zajrzeć: patrick-breyer.de/en/posts/chat-control.
Kto skanuje, a kto jest bezpieczny — na razie
Warto zrozumieć, jakie usługi faktycznie podlegają skanowaniu w ramach Chat Control 1.0. To nie są tajemnicze, szyfrowane komunikatory używane przez dziennikarzy śledczych czy dysydentów. To codzienne, popularne, w większości niezaszyfrowane platformy: Gmail, Facebook Messenger, Instagram DMs (od maja 2026, odkąd Meta usunęła z nich szyfrowanie E2E), Skype, Snapchat, iCloud Mail, a nawet Xbox Live.
To oznacza, że przeciętny obywatel UE, który korzysta z Gmaila do kontaktu z bankiem albo z Messengera do rozmowy z rodziną, już teraz jest objęty tym systemem — i to bez żadnego nakazu sądowego, bez podejrzenia popełnienia przestępstwa, wyłącznie na zasadzie automatycznego, prewencyjnego skanowania treści. WhatsApp, Signal i iMessage (przy wyłączonej kopii zapasowej iCloud) pozostają, jak dotąd, poza zasięgiem — a więc podobnie jak w przypadku sieci I2P i innych narzędzi budowanych z myślą o przetrwaniu inwigilacji, wybór narzędzia komunikacji przestaje być kwestią wygody, a staje się realną decyzją o tym, ile z Twojego życia widzi ktoś trzeci.
Firmy takie jak Meta robią to dobrowolnie, na mocy derogacji z 2021 roku. Ale kierunek, w jakim zmierza CSAR, to uczynienie tego obowiązkiem — dla wszystkich, łącznie z komunikatorami szyfrowanymi, jeśli negocjacje pójdą w stronę wersji forsowanej przez niektóre rządy.
Które kraje popierają, a które się opierają
Podział w Radzie UE jest wyraźny i wart zapamiętania. Dania, Irlandia, Hiszpania i Włochy konsekwentnie popierają obowiązkowe skanowanie, także treści szyfrowanych. Po drugiej stronie stoją Niemcy, Polska, Austria, Holandia, Estonia, Słowenia, Luksemburg, Finlandia i Czechy — kraje, które opierają się obowiązkowemu skanowaniu E2EE lub masowej inwigilacji w ogóle.
Ten podział pokazuje, że Chat Control nie jest kwestią techniczną, tylko fundamentalnie polityczną — sporem o to, czy państwo ma prawo zaglądać do prywatnej korespondencji obywateli bez żadnego konkretnego podejrzenia. Live tracker tego sporu prowadzi serwis closednetwork.io, warto go obserwować, jeśli chcesz wiedzieć, jak głosuje Twój rząd.
Głosy krytyki z samego wnętrza Parlamentu
Nie trzeba szukać krytyki Chat Control wyłącznie wśród aktywistów cyfrowych praw człowieka — ona płynie także z samego Parlamentu Europejskiego. Svenja Hahn z grupy Renew nazwała lipcowe głosowanie wprost hańbą, stwierdzając, że otwiera ono drzwi do masowej inwigilacji.
Podobnie krytyczna była Lyudmyla Kozlovska z Open Dialogue Foundation, która wskazywała na szerszy kontekst erozji prywatności w Unii Europejskiej — nie jako izolowany przypadek, ale element trendu.
European Digital Rights (EDRi) od miesięcy prowadzi kampanię „Stop Scanning Me”, podkreślając, że masowe skanowanie komunikacji narusza fundamentalne prawo do prywatności zapisane w Karcie Praw Podstawowych UE. Ich stanowiska można śledzić na stronie edri.org.
Politico opisało całą sytuację czerwcowo-lipcową jako starcie „przewodnicząca kontra Parlament” — Metsola przeciwko własnym europosłom, którzy w marcu jasno wyrazili swoją wolę.
Głosy po drugiej stronie: ochrona dzieci to nie fikcja
Uczciwość redakcyjna wymaga, żeby oddać głos także drugiej stronie tego sporu. Organizacje zajmujące się ochroną dzieci, takie jak Thorn, podpisały się pod otwartym listem wraz z ponad 50 innymi organizacjami, witając z zadowoleniem propozycję UE dotyczącą zwalczania seksualnego wykorzystywania dzieci. Catherine De Bolle, dyrektor wykonawcza Europolu, po marcowym odrzuceniu regulacji ostrzegała wprost, że Europol przetworzył w poprzednim roku około 1,1 miliona zgłoszeń CyberTips wynikających ze skanowania, i że ich liczba drastycznie spadnie bez tego mechanizmu.
Argument jest prosty: skala problemu CSAM online jest ogromna, a dobrowolne skanowanie w ramach wersji 1.0 rzeczywiście doprowadziło do milionów zgłoszeń, z których część — nawet jeśli mniejszość — dotyczy realnych przypadków wykorzystywania dzieci. Bez tego mechanizmu, twierdzą zwolennicy, część tych przypadków pozostałaby niewykryta.
Zwolennicy podkreślają też, że wersja 1.0 jest wyłącznie dobrowolna, ograniczona do znanych już materiałów (czyli takich, które zostały wcześniej zidentyfikowane w bazach danych), i formalnie nie obejmuje usług z szyfrowaniem end-to-end. EDRi samo zresztą zadaje pytanie, czy głosowanie Parlamentu naprawdę oznacza, że instytucja „nie chce chronić dzieci online” — sugerując, że narracja krytyków bywa uproszczona: edri.org/our-work/did-the-eu-parliament-really-vote-not-to-protect-children-online.
To ważny głos równowagi. Ale — i tu wracamy do sedna tego artykułu — sama słuszność celu nie usprawiedliwia dowolności środków.
Gdzie leży prawdziwy problem
To, co nazywam tu wprost Chat Control UE inwigilacja, nie jest problemem intencji. Prawdziwy problem z Chat Control nie leży w intencjach. Nikt rozsądny nie kwestionuje, że wykorzystywanie seksualne dzieci to zbrodnia, która wymaga zdecydowanego ścigania. Problem leży w architekturze mechanizmu, który został zbudowany, żeby ten cel osiągnąć.
Po pierwsze — to skanowanie prewencyjne, bez nakazu sądowego, bez indywidualnego podejrzenia. Każda wiadomość każdego użytkownika usług objętych regulacją jest potencjalnie przeszukiwana automatycznie, zanim ktokolwiek popełni jakikolwiek czyn. To odwrócenie fundamentalnej zasady prawa karnego — domniemania niewinności. W tradycyjnym modelu państwo musi mieć podstawy, żeby Cię podejrzewać, zanim zacznie czytać Twoją korespondencję. Tu mechanizm działa odwrotnie: podejrzewa wszystkich z automatu, a winnych szuka się później.
Po drugie — skala fałszywych trafień, sięgająca blisko połowy wszystkich zgłoszeń według danych niemieckiej BKA, pokazuje, że technologia nie jest gotowa na zadanie, jakie się jej powierza. Algorytmy klasyfikujące zdjęcia i teksty popełniają błędy na masową skalę, a konsekwencje tych błędów ponoszą zwykli ludzie — rodzice wysyłający zdjęcia własnych dzieci, pary wymieniające intymne wiadomości, nastolatkowie żartujący w czacie.
Po trzecie — sposób, w jaki Chat Control 1.0 wrócił do życia po marcowym odrzuceniu, jest lekcją poglądową z zakresu erozji procedur demokratycznych. Parlament powiedział „nie” 26 marca. Trzy miesiące później ta sama treść wróciła pod inną etykietą, przeszła przez tryb pilny i została przyjęta dzięki wysokiemu progowi bezwzględnej większości, mimo że więcej posłów głosowało za jej odrzuceniem niż za jej utrzymaniem. To nie jest kompromis wypracowany w debacie. To obejście woli wyrażonej wcześniej przez ten sam organ.
Po czwarte — i to jest może najbardziej niepokojący element całej sprawy — mechanizm uzasadniony ochroną dzieci ma naturalną tendencję do rozszerzania się na inne kategorie treści. Historia regulacji nadzorczych na całym świecie pokazuje ten wzorzec wielokrotnie: narzędzie zbudowane do walki z jednym, bezdyskusyjnie potwornym zjawiskiem, z czasem zaczyna obejmować terroryzm, dezinformację, „mowę nienawiści”, a w skrajnych przypadkach — krytykę władzy. Raz zbudowana infrastruktura masowego skanowania komunikacji nie znika. Zmienia się tylko lista tego, czego szuka — dokładnie tak, jak infrastruktura budowana pod hasłem wygody płatniczej przy programowalnym pieniądzu CBDC z czasem zaczyna służyć do kontrolowania tego, co wolno Ci kupić, a nie tylko do rozliczeń.
Infrastruktura nadzoru zbudowana pod jednym pretekstem rzadko kiedy pozostaje ograniczona wyłącznie do tego pretekstu. To nie teoria spiskowa — to wzorzec, który historia regulacji cyfrowych pokazuje raz za razem.
Wreszcie — kwestia szyfrowania. Poprawka wyłączająca E2EE z wersji 1.0 jest krokiem we właściwym kierunku, ale dotyczy wyłącznie tymczasowej regulacji obowiązującej do 2028 roku i formalnie wciąż czeka na akceptację Rady. Negocjacje nad wersją stałą (CSAR) toczą się dalej, bez porozumienia mimo pięciu rund trilogue w ciągu ostatniego roku. Rządy takie jak Dania czy Hiszpania konsekwentnie naciskają na objęcie skanowaniem także komunikatorów szyfrowanych — co w praktyce oznaczałoby wymóg tzw. client-side scanning, czyli przeszukiwania treści na Twoim urządzeniu, zanim w ogóle zostaną zaszyfrowane. To już nie jest wyjątek od prywatności. To jej całkowite zniesienie w cyfrowej korespondencji — podobnie jak w przypadku ograniczeń gotówkowych i monitoringu transakcji opisywanego przy okazji cyfrowego euro i 9 niewygodnych faktów o inwigilacji finansowej, gdzie “wyjątki” od pełnego nadzoru też miały być trwałe, a okazują się przedmiotem ciągłych renegocjacji.
Wolność komunikowania się bez nadzoru państwa nie jest przywilejem — to fundament, na którym zbudowana jest cała reszta wolności obywatelskich. Jeśli państwo, nawet w najlepszej wierze, zyskuje trwałą infrastrukturę do czytania Twojej korespondencji, pytanie nie brzmi „czy to zostanie nadużyte”, tylko „kiedy”.
Jeśli interesuje Cię, jak wygląda literatura ostrzegająca przed tym mechanizmem państwowej kontroli nad myślą i komunikacją, warto sięgnąć po klasykę — 1984 George’a Orwella, książkę, do której zresztą wprost odwołują się krytycy Chat Control na X, nazywając całą procedurę „orwellowskim prawem”. Sprawdź wydanie na Amazon — to wciąż najlepszy podręcznik do zrozumienia, dokąd prowadzi droga brukowana dobrymi intencjami.
FAQ
Czym dokładnie jest Chat Control UE inwigilacja?
To potoczna nazwa dla unijnych regulacji dotyczących skanowania prywatnej komunikacji elektronicznej w poszukiwaniu materiałów związanych z seksualnym wykorzystywaniem dzieci. Istnieją dwie wersje: tymczasowa derogacja z 2021 roku (Chat Control 1.0, Regulation (EU) 2021/1232) i proponowana regulacja stała z 2022 roku (CSAR, znana jako Chat Control 2.0).
Czy Chat Control obejmuje szyfrowane komunikatory jak Signal czy WhatsApp?
W obecnej wersji 1.0, po poprawce z lipca 2026, usługi z szyfrowaniem end-to-end mają zostać wyłączone z zakresu regulacji. Formalnie ten wyjątek czeka jeszcze na akceptację Rady UE (termin do ok. 9 października 2026), a dotyczy tylko wersji tymczasowej, obowiązującej do 3 kwietnia 2028 roku. Negocjacje nad wersją stałą (CSAR) wciąż trwają i nie ma gwarancji, że ten wyjątek zostanie utrzymany w przyszłości.
Dlaczego Parlament Europejski odrzucił Chat Control w marcu, a potem go przyjął w lipcu?
26 marca 2026 roku Parlament odrzucił przedłużenie derogacji stosunkiem 311 do 228 głosów. Po wygaśnięciu regulacji w kwietniu, Rada UE 2 lipca przyjęła pierwotny tekst Komisji jako swoje stanowisko drugiego czytania, a przewodnicząca Metsola przywróciła sprawę do agendy. 9 lipca 2026 doszło do głosowania nad odrzuceniem propozycji Rady — mimo że 314 posłów głosowało za odrzuceniem wobec 276 przeciw, zabrakło do wymaganej bezwzględnej większości 361 głosów, więc regulacja została automatycznie przyjęta.
Jakie usługi już teraz skanują moje wiadomości?
Główni użytkownicy dobrowolnego skanowania w ramach Chat Control 1.0 to w większości niezaszyfrowane usługi: Gmail, Facebook Messenger, Instagram, Skype, Snapchat, iCloud Mail oraz Xbox Live. Jeśli korzystasz z tych platform, Twoja komunikacja może już podlegać automatycznemu skanowaniu przez algorytmy wykrywające CSAM.
Czy dane pokazują, że system faktycznie działa skutecznie?
Dane są mieszane. Meta zgłosiła globalnie ponad 3,6 miliona przypadków CSAM tylko w drugim kwartale 2023 roku, co brzmi jak sukces skali — choć nie jest to liczba wydzielona dla samej UE. Jednak niemiecka policja federalna (BKA) podaje, że 48,3% wszystkich zgłoszeń trafiających do organów ścigania w 2024 roku było nieistotnych kryminalnie — czyli fałszywych alarmów, a około 40% wszczętych śledztw dotyczyło samych nieletnich.
Co to jest CSAR i czym różni się od Chat Control 1.0?
CSAR (Child Sexual Abuse Regulation), zwana Chat Control 2.0, to propozycja Komisji Europejskiej z 11 maja 2022 roku (COM(2022) 209), która miałaby zastąpić tymczasową derogację stałym, obowiązkowym mechanizmem skanowania — potencjalnie obejmującym także komunikatory szyfrowane. Negocjacje trilogue nad tą wersją trwają od 2022 roku i wciąż nie zakończyły się porozumieniem.
Które kraje UE sprzeciwiają się Chat Control?
Niemcy, Polska, Austria, Holandia, Estonia, Słowenia, Luksemburg, Finlandia i Czechy opierają się obowiązkowemu skanowaniu treści szyfrowanych lub masowej inwigilacji w ogóle. Po przeciwnej stronie stoją Dania, Irlandia, Hiszpania i Włochy, konsekwentnie popierające szersze uprawnienia skanowania.
Czy mogę zrobić coś, żeby chronić swoją prywatność już teraz?
Możesz korzystać z komunikatorów oferujących pełne szyfrowanie end-to-end, które na razie pozostają poza zakresem Chat Control 1.0, a także śledzić postępy legislacyjne na stronach takich jak fightchatcontrol.eu czy patrick-breyer.de, by wiedzieć, kiedy sytuacja prawna się zmienia.
Czy to prawda, że mechanizm może zostać rozszerzony na inne treści niż CSAM?
To realne ryzyko podnoszone przez krytyków, choć formalnie obecna regulacja dotyczy wyłącznie materiałów związanych z wykorzystywaniem dzieci. Historia podobnych systemów nadzoru pokazuje jednak wzorzec stopniowego rozszerzania zakresu — dlatego organizacje takie jak EDRi i EFF ostrzegają przed budowaniem trwałej infrastruktury masowego skanowania, niezależnie od pierwotnego, słusznego celu.
Źródła pierwotne wykorzystane w tym artykule:
- Fight Chat Control — oficjalny tracker legislacji
- Patrick Breyer — Chat Control: The EU’s CSAM scanner proposal
- Electronic Frontier Foundation — After Years of Controversy, EU’s Chat Control Nears Its Final Hurdle
- European Digital Rights (EDRi) — Stop Scanning Me
- Meta Transparency Center — NCMEC Q2 2023 Report
- The Record — European Parliament rejects extension of CSAM scanning rules
Tekst przygotowany z pomocą AI, zweryfikowany redakcyjnie przez Wydawnictwo Wolne Pióro. Odpowiedzialność redakcyjna: Telegram / E-Mail.



[…] może przeszukiwać wszystkie te bazy jednocześnie. Ten sam schemat opisywałam już przy okazji Chat Control i inwigilacji prywatnych wiadomości — infrastruktura zbudowana pod jednym, słusznie brzmiącym pretekstem rzadko zostaje ograniczona […]
[…] Wyrok TSUE wiąże wszystkie sądy krajowe w Unii, w tym polskie. Jeśli niemiecki sąd w Saarbrücken skaże R, N i K na podstawie tej wykładni, polski prokurator — czy to na podstawie unijnego rozporządzenia sankcyjnego wprost, czy przez analogiczną wykładnię krajowych przepisów — będzie miał gotowe narzędzie prawne, by zrobić dokładnie to samo wobec polskiego blogera, który udostępnił materiał RT albo Sputnika. Nie trzeba nowej ustawy. Wystarczy chęć zastosowania istniejącej. Ten sam schemat — narzędzie zaprojektowane na jeden, wąski przypadek, które później służy do znacznie szerszej kontroli nad tym, co obywatel może zobaczyć w sieci — widać też w unijnych planach nadzoru nad prywatną komunikacją w komunikatorach. […]
[…] z zewnątrz nie widzi. To zresztą ten sam typ pytania, który zadawaliśmy sobie już przy okazji unijnych planów kontroli prywatnej komunikacji w komunikatorach — kto właściwie ma dostęp do treści Twoich rozmów i na jakiej podstawie decyduje, co jest […]
[…] Podobny mechanizm instytucjonalnego omijania realnej odpowiedzialności widać też w tym, jak Chat Control UE próbuje uzasadnić masowe skanowanie prywatnych wiadomości ochroną dzieci, oraz w wyroku TSUE […]