Stoisz przy ogrodzeniu jednostki wojskowej, robisz zdjęcie zachodzącego słońca, a w kadrze przypadkiem ląduje róg budynku koszar. Nie wiedziałeś, że to nielegalne — znak zakazu był mały albo zasłonięty krzakiem. Od 15 września 2026 roku to wystarczy, żeby strażnik miejski z twojej gminy wystawił ci mandat do 500 zł i zabrał aparat, nawet jeśli nic złego nie zamierzałeś.
To nie jest opis stanu wyjątkowego. To zwykły wtorek w Polsce, gdzie prawo do patrzenia na państwo kurczy się dokładnie w tym samym czasie, gdy państwo patrzy na ciebie coraz uważniej — kamerami miejskimi, retencją danych, blokadami kont bankowych bez wyroku sądu. Nagłówki, które krążyły po sieci we wrześniu, mówiły o “rozszerzeniu zakazu fotografowania na 25 tysięcy obiektów w całej Polsce” — to jednak opis stanu prawnego sprzed ponad roku, nie tego, co faktycznie weszło w życie. Sprawdziliśmy krok po kroku, co dokładnie się zmieniło, kto naprawdę zyskał nowe uprawnienia i dlaczego nawet emerytowani generałowie sami nazywają ten przepis przesadzonym.
Spis treści
Tabela podsumowująca
| Dowód | Mechanizm | Źródło / podstawa |
|---|---|---|
| 1. Straż miejska dostaje prawo karania | Rozporządzenie MSWiA, Dz.U. 2026 poz. 1148 | weszło w życie 15.09.2026 |
| 2. Mandat do 500 zł + przepadek sprzętu | Art. 683a ust. 1 ustawy o obronie Ojczyzny | możliwy nawet przy nieumyślnym naruszeniu |
| 3. Zakres był już raz zawężony po interwencji RPO | Nowelizacja z 12.08.2025 | z ok. 25 tys. obiektów do jednostek wojskowych i służb specjalnych |
| 4. Uzasadnienie rozporządzenia zawiera błąd | Analiza Lege Artis, 17.09.2026 | odwołanie do nieaktualnego, szerszego zakresu sprzed 2025 |
| 5. Eksperci wojskowi nazywają przepis absurdalnym | Gen. Roman Polko, gen. Stanisław Koziej | tylko 5 naruszeń w 2025 r., zero na początku 2026 |
| 6. Straż Graniczna dostaje analogiczne uprawnienia | Projekt nowelizacji rozporządzenia MSWiA (2025) | grzywna lub areszt za zdjęcia przejść granicznych |
Co dokładnie zmieniło się 15 września 2026 roku?
Rozporządzenie Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji z 31 sierpnia 2026 r. (Dz.U. 2026 poz. 1148) rozszerzyło katalog wykroczeń, za które straż miejska i gminna może karać mandatem, o naruszenie zakazu fotografowania obiektów oznaczonych znakiem zakazu na podstawie art. 683a ust. 1 ustawy z 11 marca 2022 r. o obronie Ojczyzny. Mandat sięga 500 zł, a do tego dochodzi możliwość przepadku sprzętu użytego do nagrania — aparatu, telefonu, drona. Szczegółowy opis mechanizmu i podstawy prawnej opublikowało czasopismo Lege Artis, które jako pierwsze zwróciło uwagę na skalę zmiany.
Dotąd egzekwowaniem tego przepisu zajmowały się głównie policja i żandarmeria wojskowa. Teraz może to robić też strażnik miejski w dowolnej gminie w Polsce — czyli funkcjonariusz najbardziej rozproszony i najczęściej spotykany na ulicy. To realna zmiana, ale nie taka, jaką sugerują najgłośniejsze nagłówki.

Część serwisów branżowych podaje datę wejścia w życie jako 14, a nie 15 września 2026 roku — rozbieżność wynika prawdopodobnie z liczenia od dnia ogłoszenia w Dzienniku Ustaw (31 sierpnia) plus 14-dniowego vacatio legis, gdzie różne redakcje różnie zaokrąglają dzień graniczny. Dla obywatela różnica jednego dnia nie ma praktycznego znaczenia — przepis obowiązuje od połowy września 2026 roku i to jest istotny fakt.
Czy to prawda, że zakaz obejmuje 25 tysięcy obiektów?
Nie w obecnym kształcie. Liczba 25 tysięcy opisuje stan sprzed 12 sierpnia 2025 roku, gdy zakaz dotyczył mgliście zdefiniowanych “obiektów szczególnie ważnych dla bezpieczeństwa lub obronności państwa” — kategorii na tyle szerokiej, że obejmowała też infrastrukturę cywilną, mosty, wiadukty i tunele.
Po nowelizacji z sierpnia 2025 roku zakres zawęził się wyłącznie do jednostek wojskowych i obiektów służb specjalnych, pod warunkiem że zostały one specjalnie oznakowane. Wyłączono też komórki organizacyjne samego Ministerstwa Obrony Narodowej. To realne zawężenie kategorii, o które od 2024 roku zabiegał Rzecznik Praw Obywatelskich — i które faktycznie się udało wywalczyć.
Jak Rzecznik Praw Obywatelskich doprowadził do zawężenia przepisu
Prof. Marcin Wiącek wysłał do resortu obrony dwa formalne pisma, oba dostępne w Biuletynie Informacji Publicznej RPO. Pierwsze, z 25 marca 2024 r. (sygn. II.510.670.2023.PZ), skierowane do wicepremiera i ministra obrony Władysława Kosiniaka-Kamińskiego, zarzucało przepisowi naruszenie wolności pozyskiwania informacji z art. 54 ust. 1 w związku z art. 31 ust. 3 Konstytucji RP oraz nieproporcjonalną ingerencję w prawo własności z art. 64 ust. 1. Odpowiedź MON z 25 kwietnia 2024 r. (podsekretarz stanu Stanisław Wziątek) ograniczyła się do zapowiedzi, że postulaty “będą przedmiotem analizy” przy ewentualnych pracach sejmowych.
RPO nie odpuścił. W piśmie z 5 czerwca 2025 r. dodał kolejne zarzuty: art. 51 ust. 1 i 5 Konstytucji (przymus ujawniania danych osobowych we wniosku o zezwolenie na fotografowanie) oraz art. 92 ust. 1 (rozporządzenie wykraczające poza upoważnienie ustawowe). Tym razem skutek był realny: w odpowiedzi z 2 lipca 2025 r. sekretarz stanu Paweł Bejda poinformował, że Sejm uchwalił już 25 czerwca 2025 r. nowelizację zawężającą zakaz do jednostek wojskowych i służb specjalnych, zgodnie z postulatami Rzecznika.
Co to oznacza dla wrześniowej zmiany?
To, że krytyka RPO dotyczyła innego, szerszego przepisu sprzed ponad roku — nie rozporządzenia z 31 sierpnia 2026 r. Rzecznik nie protestował przeciwko wrześniowej zmianie, bo ta dotyczy czegoś innego: nie zakresu zakazu, tylko tego, kto go egzekwuje. Trzeba oddzielić te dwie sprawy, żeby nie powielać nieaktualnej narracji o “rozszerzeniu na 25 tysięcy obiektów”.
Rozporządzenie z własnym błędem w uzasadnieniu
Ironia całej sytuacji: dokument, który miał doprecyzować przepisy, sam zawiera błąd. Analiza opublikowana 17 września 2026 r. przez czasopismo Lege Artis wykazała, że uzasadnienie rozporządzenia MSWiA odwołuje się do nieaktualnego, szerszego katalogu obiektów sprzed nowelizacji z 2025 roku — wymieniając mosty, wiadukty i tunele, mimo że obowiązujący od roku przepis dotyczy już wyłącznie jednostek wojskowych i obiektów służb specjalnych. Do tego uzasadnienie błędnie cytuje pozycję Dziennika Ustaw, która w chwili publikacji analizy w ogóle nie istniała.
Uzasadnienie rozporządzenia rozszerzającego uprawnienia karne odwołuje się do stanu prawnego, który przestał obowiązywać rok wcześniej.
To nie jest drobiazg redakcyjny. Jeśli urzędnicy przygotowujący przepis o karaniu obywateli sami nie nadążają za tym, jaki jest aktualny zakres zakazu, trudno oczekiwać tej wiedzy od przypadkowego turysty robiącego zdjęcie przy drodze.

Błąd w uzasadnieniu rozporządzenia ma też praktyczne konsekwencje prawne, nie tylko wizerunkowe. Uzasadnienie aktu prawnego bywa wykorzystywane w sporach sądowych jako dowód intencji ustawodawcy — jeśli opisuje ono stan prawny, który już nie obowiązuje, otwiera to pole do kwestionowania samej legalności rozporządzenia przed sądem administracyjnym. Innymi słowy: rozporządzenie, które miało uszczelnić system karania, samo dostarcza argumentów przeciwko sobie.
Co na to eksperci wojskowi?
Krytyka nie przychodzi wyłącznie ze strony organizacji broniących praw obywatelskich — równie ostro mówią o tym byli wysocy dowódcy wojskowi, cytowani m.in. przez Wprost. Generał Roman Polko ocenił przepis wprost jako “absurdalny i głupi, zwłaszcza w XXI wieku”, argumentując, że szpiedzy z definicji nie chodzą z aparatami fotografować obiektów wojskowych, a służby i tak wiedzą, jak namierzyć realne zagrożenie. Generał Stanisław Koziej, w stanie spoczynku, nazwał zakaz pomysłem “rodem ze starego myślenia o wojsku” — z epoki, w której fotografia była rzadkością, a nie czymś, co każdy nosi w kieszeni.
Statystyki egzekwowania potwierdzają, że to bardziej gest niż realna potrzeba bezpieczeństwa: w całym 2025 roku odnotowano zaledwie 5 naruszeń zakazu, a na początku 2026 roku — zero. Przepis funkcjonuje, jak to ujmują krytycy, bardziej na papierze niż w rzeczywistości — do czasu, aż strażnik miejski w twojej gminie postanowi go wyegzekwować.
Warto dodać, że przepisy o ochronie obiektów wojskowych przed fotografowaniem nie są w Polsce nowością — funkcjonowały w różnych formach jeszcze w czasach PRL, gdy fotografowanie mostów, dworców czy zakładów przemysłowych mogło skończyć się zatrzymaniem. Różnica polega na tym, że dziś smartfon z aparatem nosi w kieszeni praktycznie każdy, a satelitarne zdjęcia tych samych obiektów są publicznie dostępne w Google Maps i podobnych serwisach — co czyni argument “ochrony tajemnicy” jeszcze trudniejszym do obrony niż czterdzieści lat temu.

Straż Graniczna dostaje podobne uprawnienia — ale nie za 10 tysięcy złotych
Równolegle do zmian dotyczących straży miejskiej, MSWiA przygotowało od sierpnia 2025 roku analogiczną nowelizację dla Straży Granicznej, dającą funkcjonariuszom prawo do karania za fotografowanie infrastruktury SG, przejść granicznych i innych oznaczonych obiektów — na tej samej podstawie ustawy o obronie Ojczyzny, czyli grzywną lub aresztem. Resort argumentował to możliwością “sprawnego i efektywnego reagowania” bez angażowania innych służb.
Tu jednak trzeba sprostować popularny, ale błędny skrót myślowy: w tym samym pakiecie przepisów pojawia się kara do 10 tysięcy złotych, ale dotyczy ona zupełnie innego wykroczenia — nielegalnego zatrudniania cudzoziemców, nie fotografowania. Konkretnej kwoty mandatu za samo zdjęcie infrastruktury granicznej dostępne źródła nie podają wprost, a status ostatecznego wejścia w życie tej części przepisów pozostaje mniej jednoznaczny niż w przypadku straży miejskiej — projekt tej nowelizacji opisywał już w sierpniu 2025 roku Lege Artis, zanim jeszcze trafił do formalnego procesu legislacyjnego.
To rozróżnienie ma znaczenie praktyczne. Jeśli ktoś przeczyta w internecie, że “za zdjęcie granicy grozi 10 tysięcy złotych”, zapamięta liczbę, ale nie kontekst — a to właśnie kontekst decyduje, czy dany mandat w ogóle może zostać wystawiony. Mieszanie tych dwóch wykroczeń w jednej narracji działa na korzyść urzędu: podbija poczucie zagrożenia bez potrzeby zmiany choćby jednego przepisu.
Gdzie leży prawdziwy problem?
Prawdziwy problem nie leży w tym, że wojsko chroni swoje obiekty przed realnym zagrożeniem szpiegowskim czy sabotażowym — to naturalne i nikt rozsądny, kto czytał powyższe statystyki egzekwowania, tego nie kwestionuje. Leży w architekturze władzy, która rozszerza własne możliwości obserwowania obywateli w tym samym czasie, gdy ogranicza — i teraz jeszcze bardziej rozprasza egzekwowanie ograniczenia — zdolność obywatela do patrzenia w drugą stronę. To struktura, w której transparentność działa tylko w jedną stronę: ty jesteś widoczny dla systemu, system dla ciebie coraz mniej.
Szerzej o mechanizmie jednostronnej widoczności i o tym, dlaczego takie asymetrie oznaczają w praktyce złamanie klasycznej umowy między obywatelem a państwem, pisaliśmy w analizie siedmiu dowodów zerwania umowy społecznej.
Zakaz fotografowania na tle szerszej architektury nadzoru
Ten sam wzorzec — obywatel widoczny dla państwa, państwo niewidoczne dla obywatela — widać w kilku innych zmianach prawnych ostatnich miesięcy. Obowiązek retencji danych telekomunikacyjnych sprawia, że operatorzy muszą przechowywać informacje o niemal każdym Polaku, a służby sięgają po nie ponad 1,8 miliona razy rocznie — pisaliśmy o tym w analizie retencji danych telekomunikacyjnych. Nadzór sądowy nad tym procesem jest w praktyce iluzoryczny — sądy zatwierdzają 99,5 proc. wniosków o kontrolę operacyjną, co opisaliśmy w tekście o iluzorycznym nadzorze nad inwigilacją. Zakaz fotografowania obiektów państwowych, egzekwowany teraz przez tysiące strażników miejskich w całym kraju, domyka ten obraz z drugiej strony: obywatel ma być coraz mniej zdolny do dokumentowania tego, co robi państwo, dokładnie wtedy, gdy państwo dokumentuje jego coraz dokładniej.
Jak sprawdzić, czy dany obiekt objęty jest zakazem fotografowania?
Obiekt musi być fizycznie oznaczony widocznym znakiem zakazu fotografowania — bez takiego oznaczenia zakaz formalnie nie obowiązuje, niezależnie od tego, czy budynek “wygląda” na wojskowy. Wzór znaku i tryb jego umieszczania określa rozporządzenie Ministra Obrony Narodowej z 27 marca 2025 r. (Dz.U. 2025 poz. 432), dostępne w pełnym brzmieniu na stronach ISAP Sejmu RP. W praktyce oznacza to, że przypadkowe uchwycenie fragmentu nieoznakowanego terenu wojskowego w tle zdjęcia nie powinno być podstawą do mandatu — choć, jak pokazuje sama wpadka legislacyjna z uzasadnieniem rozporządzenia, nie zawsze urzędnicy stosują tę zasadę konsekwentnie.
Co zrobić, jeśli zatrzyma cię strażnik miejski?
Znajomość własnych praw w takiej sytuacji ma znaczenie praktyczne, nie tylko teoretyczne. Po pierwsze, strażnik miejski ma obowiązek wskazać konkretną podstawę prawną interwencji i okazać legitymację służbową na żądanie — to podstawowe uprawnienie każdej kontrolowanej osoby, niezależne od rodzaju zarzucanego wykroczenia. Po drugie, warto od razu zapytać, gdzie dokładnie znajduje się znak zakazu fotografowania, który rzekomo naruszono — jeśli funkcjonariusz nie potrafi go wskazać, podstawy do mandatu może po prostu nie być.

Po trzecie, przyjęcie mandatu nie jest obowiązkowe — obywatel ma prawo odmówić przyjęcia mandatu karnego, co automatycznie kieruje sprawę do sądu, gdzie dowody musi przedstawić już nie strażnik, a oskarżyciel publiczny. To wydłuża procedurę, ale też daje szansę na realną weryfikację, czy oznakowanie i okoliczności rzeczywiście spełniały wymogi rozporządzenia MON z marca 2025 roku. Dla kogoś, kto jest przekonany o swojej racji, a nie tylko chce “mieć to z głowy”, to realna droga obrony.
FAQ — najczęstsze pytania o zakaz fotografowania w Polsce
Czy strażnik miejski może dziś ukarać mnie za zdjęcie obiektu wojskowego? Tak, od 15 września 2026 roku, na mocy rozporządzenia MSWiA (Dz.U. 2026 poz. 1148). Wcześniej egzekwowaniem tego przepisu zajmowały się głównie policja i żandarmeria wojskowa — teraz może to robić też straż miejska lub gminna w dowolnej miejscowości.
Ile wynosi mandat za naruszenie zakazu fotografowania? Do 500 zł, z możliwością dodatkowego przepadku sprzętu użytego do nagrania (aparatu, telefonu, drona) — nawet jeśli naruszenie było nieumyślne, na przykład przypadkowym uchwyceniem obiektu w kadrze.
Czy zakaz fotografowania nadal obejmuje 25 tysięcy obiektów w Polsce? Nie. Liczba 25 tysięcy dotyczyła stanu prawnego sprzed nowelizacji z 12 sierpnia 2025 roku, gdy kategoria obiektów była zdefiniowana bardzo szeroko. Obecnie zakaz obejmuje wyłącznie jednostki wojskowe i obiekty służb specjalnych, pod warunkiem że są one specjalnie oznakowane.
Czy Rzecznik Praw Obywatelskich uznał zakaz fotografowania za niezgodny z Konstytucją? Prof. Marcin Wiącek zgłaszał w latach 2024-2025 zastrzeżenia dotyczące dawnej, szerszej wersji przepisu, wskazując na naruszenie art. 54 ust. 1 (wolność pozyskiwania informacji), art. 64 ust. 1 (prawo własności), art. 51 (ochrona danych osobowych) i art. 92 ust. 1 Konstytucji RP. Interwencje doprowadziły do zawężenia zakazu w nowelizacji z sierpnia 2025 roku.
Czy przepis o zakazie fotografowania jest rzeczywiście egzekwowany? Rzadko. W całym 2025 roku odnotowano jedynie 5 przypadków naruszeń, a na początku 2026 roku — zero. Eksperci wojskowi, w tym generałowie Roman Polko i Stanisław Koziej, oceniają przepis jako w praktyce martwy, funkcjonujący bardziej symbolicznie niż realnie.
Czy Straż Graniczna też może karać za zdjęcia? Tak, na podstawie analogicznej nowelizacji przygotowywanej od sierpnia 2025 roku, dotyczącej fotografowania infrastruktury granicznej i przejść granicznych. Kara do 10 tysięcy złotych, o której czasem mówi się w tym kontekście, dotyczy jednak innego wykroczenia — nielegalnego zatrudniania cudzoziemców, nie fotografowania.
Co zrobić, jeśli przypadkowo uchwycę oznaczony obiekt wojskowy w kadrze? Formalnie naruszenie zakazu nie wymaga umyślności, co budzi krytykę prawników jako niewspółmierne. W praktyce warto od razu usunąć zdjęcie z widocznego dla funkcjonariusza podglądu i wskazać brak intencji — ale przepis nie gwarantuje odstąpienia od mandatu tylko z tego powodu, więc najbezpieczniej jest w ogóle nie fotografować terenu z widocznym znakiem zakazu.
Czy oznaczenie znakiem zakazu jest obowiązkowe, żeby mandat był zgodny z prawem? Tak. Obiekt musi być fizycznie oznaczony wzorem znaku określonym w rozporządzeniu Ministra Obrony Narodowej z 27 marca 2025 r. Brak widocznego oznaczenia oznacza, że formalnie zakaz na danym terenie nie obowiązuje.
Czy mogę odmówić przyjęcia mandatu za naruszenie zakazu fotografowania? Tak, przyjęcie mandatu karnego nigdy nie jest obowiązkowe. Odmowa kieruje sprawę do sądu, gdzie to oskarżyciel publiczny musi wykazać, że oznakowanie i okoliczności zdarzenia rzeczywiście spełniały wymogi rozporządzenia MON. Dla osoby przekonanej o niesłuszności zarzutu to realna droga weryfikacji, choć wydłuża całą procedurę.
Tekst przygotowany z pomocą AI, zweryfikowany redakcyjnie przez Wydawnictwo Wolne Pióro. Odpowiedzialność redakcyjna: Telegram / E-Mail.


